A audiobooków też jakoś nie chce. Wole czytac i przynajmniej trenowac to czytanie niz sluchac... to juz bym wolał film
Ja tam nie czytam po to żeby trenować ;p A jeśli chodzi o Narrenturm, to nie wiem czy słyszałeś, ale to jest znakomita sprawa. W zasadzie można by to nazwać słuchowiskiem, gdyby nie to, że w słuchowiskach nie ma narratora. Podział na role (ponad 100!), efekty dźwiękowe i świetna muzyka (robiona przez tego samego człowieka co muzyka do gry The Witcher) - a do tego używasz swojej wyobraźni, jakbyś czytał książkę. Wolał byś obejrzeć film? Wątpię. A i od książek czasem trzeba sobie zrobić przerwę na miłą odmianę

Zwłaszcza że tego typu audiobooków praktycznie nie ma, tylko takie z czym się kojarzą, czyli totalne zamulacze dla łosi którym się nie chce czytać. A to zupełnie co innego.